Dzień dobry wszystkim!
Kontynuujemy naszą serię wywiadów z założycielami klubów biegowych w Polsce. Tym razem udało nam się porozmawiać z Bartkiem i Kubą — twórcami Flek Running z Poznania. Na ich Instagramie społeczność liczy już ponad 1300 osób!
To, co najbardziej przyciągnęło moją uwagę w ich social mediach, to hasło „#maybeslowbutsocial”, które idealnie oddaje klimat tej ekipy. Trudno opisać to słowami — najlepiej po prostu wejść na ich profil i zobaczyć wszystko samemu. Niektóre rolki i zdjęcia naprawdę potrafią poprawić humor. (@flek.running)

1. Cześć chłopaki! Jak się dziś macie? Trening już za Wami czy dopiero przed Wami?
Bartek:
Dzięki, bardzo dobrze! Akurat dziś jest piątek, a to u mnie praktycznie jedyny dzień bez treningu. Można odpocząć i trochę zatęsknić za bieganiem.
Kuba:
Trening zrobiony, endorfiny uwolnione.
2. Kiedy zaczęliście biegać i dlaczego? Co daje Wam w tym największą przyjemność?
Bartek:
Tak naprawdę zacząłem regularnie biegać około maja 2024 roku. Wcześniej miałem mnóstwo podejść do biegania, ale wszystkie kończyły się bardzo szybko. Od mniej więcej roku biegam już regularnie — minimum trzy razy w tygodniu. Dziś biegam po prostu dlatego, że to lubię. Największą radość daje mi ten moment „haju” po dobrym treningu, uczucie zmęczenia i oczywiście jedzenie po biegu.
Kuba:
Bieganie było ze mną od zawsze przez sporty zespołowe, głównie piłkę nożną. Od dwóch lat trenuję już regularnie. Biegam, żeby resetować głowę. Lubię też poznawać ludzi, którzy mają zajawkę na ten sport. Najfajniejsze w bieganiu jest to, że możesz robić to praktycznie zawsze — potrzebujesz tylko butów i można lecieć.
3. Skąd pojawił się pomysł na stworzenie klubu/społeczności biegowej?
Bartek:
Pomysł był prosty. Z Kubą znamy się od wielu lat. On zaczął biegać pierwszy, a w zeszłym roku udało nam się kilka razy wspólnie pobiegać. W Poznaniu brakowało wtedy takiej społeczności, więc stwierdziliśmy, że skoro natura nie znosi próżni, to trzeba ją stworzyć. I tak powstał FLEK.
Kuba:
Lubię biegać sam, ale bieganie w grupie daje zupełnie inną energię. W dzisiejszym świecie pełnym smartfonów to świetna odskocznia i okazja do prawdziwych interakcji międzyludzkich.
4. Skąd wzięła się nazwa „FLEK”?
Bartek:
To była jednocześnie ciężka i łatwa przeprawa. Długo szukaliśmy czegoś chwytliwego, prostego do zapamiętania, ale też mocno związanego ze sportem, ruchem i zdrowiem. No i najlepiej lokalnego. Moja narzeczona często używała określenia „być na fleku” wobec starszych osób, które mimo wieku dalej są sprawne, pełne życia i energii. Jesteśmy stąd — biegamy po poznańskich ulicach i parkach, a po treningach siedzimy w lokalnych kawiarniach. Musiało paść na FLEKA. To w końcu nasza gwara. Mocno wierzę, że bieganie realnie wpływa na zdrowie i pomaga długo zachować młodość.
Kuba:
Długo myśleliśmy nad nazwą, ale finalnie to Bartek wpadł na „FLEK”. W poznańskiej gwarze „być na fleku” oznacza po prostu być zdrowym, sprawnym i w dobrej formie.

5. Jaka misja przyświeca Wam i Waszej społeczności?
Bartek:
Chcieliśmy zachęcić ludzi do biegania, bo to najprostsza forma aktywności, a przy okazji świetnie ludzi integruje. Tak naprawdę nasze bieganie jest trochę „przy okazji”. Spotykamy się dwa razy w tygodniu, bo po prostu lubimy spędzać ze sobą czas, napić się kawy i zjeść trochę węgli. Bieganie jest pretekstem.
Kuba:
Chcemy zarażać ludzi bieganiem. Nie ma nic lepszego niż zrobienie kilku czy kilkunastu kilometrów z ludźmi, którzy naprawdę to kochają. Wpadnij na Fleka i sam się przekonaj.
6. Jak wyglądały początki po decyzji o założeniu klubu?
Bartek:
Decyzję podjęliśmy oczywiście przy pizzy na poznańskich Jeżycach. Wiedzieliśmy, że social media będą bardzo ważne i to właśnie przez nie musimy dotrzeć do ludzi. Mało kto z naszych znajomych wtedy biegał, więc założyliśmy, że nawet jeśli na początku będziemy biegać sami, to i tak będziemy to robić — dla zajawy. Przez pierwsze dwa tygodnie mocno rozkręcaliśmy Instagrama. Nie wiem, czy algorytm nas polubił, czy po prostu trafiliśmy na dobry moment, ale zadziałało. I dziś mamy najlepszą ekipę pod słońcem.
Kuba:
Już od początku zaczęło przychodzić po kilkanaście osób. Ale powiedzieliśmy sobie, że nawet jeśli nikt nie będzie wpadał, to będziemy biegać we dwóch tak długo, aż Flek zacznie działać na dobre. No i chyba właśnie zaczął. Najważniejsze było dla nas to, żeby biegania odbywały się regularnie minimum dwa razy w tygodniu. Jeśli dobrze pamiętam, odwołaliśmy je może dwa razy — głównie przez święta.
7. Jakie macie plany na dalszy rozwój FLEK Running?
Bartek:
Chcemy dalej być dostępni i otwarci dla każdego. Dbać o naszą FLEKIPE i robić razem świetne rzeczy — eventy biegowe, cheerzony czy shakeouty. Po prostu pchać to dalej.
Kuba:
Rozwijać się, poszerzać środowisko i robić coraz więcej wydarzeń biegowych. Chcemy brać w nich aktywny udział i po prostu dalej biegać.
8. Czego słuchacie podczas biegania?
Bartek:
Najczęściej podcastów, ale od kilku tygodni próbuję biegać bez słuchawek. Jakie wnioski po tym eksperymencie? Na razie jeszcze żadnych.
Kuba:
Zabrzmi banalnie, ale słucham tego, co dzieje się dookoła. Biegam bez słuchawek, więc słucham siebie, miasta, a na Fleku przede wszystkim ludzi i rozmów.