Cześć wszystkim!

Kontynuujemy naszą serię wywiadów z założycielami klubów biegowych w Polsce. Tym razem udało nam się porozmawiać z Emilią — jedną z założycielek „Lazy Run Club” z Krakowa.

Na ich Instagramie obserwuje ich już ponad 4 tysiące osób, a na profilu znajdziecie również link do zbiórki wspierającej Cancer Fighters — bardzo fajna inicjatywa!

„Lazy” od początku przyciągnęło nas swoim luźnym podejściem do biegania, świetną energią i społecznością, która pokazuje, że sport naprawdę może być dla każdego — bez presji, za to z ogromną zajawką.


1. Cześć Emilia! Jak się dziś masz? Trening już za Tobą czy dopiero przed Tobą?

Czuję się bardzo dobrze! Dzisiaj akurat mam już trening biegowy za sobą — wpadło 18 km po Lasku Wolskim, więc dzień zdecydowanie na plus.


2. Kiedy zaczęłaś biegać i co daje Ci w tym największą satysfakcję?

Biegać zaczęłam jeszcze w gimnazjum, więc to już jakieś 9 lat. Od zawsze było to dla mnie coś więcej niż sport — taka odskocznia od codzienności. Często porównuję bieganie do aktywnej medytacji. Uwielbiam ten stan, kiedy możesz po prostu być tu i teraz.


3. Skąd wziął się pomysł na stworzenie „Lazy Run Club”?

Pomysł pojawił się dość spontanicznie w Rzym, podczas półmaratonu, na którym byliśmy częścią obecnego teamu założycielskiego. To była luźna rozmowa — skoro tak dobrze nam się razem biega, to czemu nie stworzyć czegoś większego? Czegoś, co połączy ludzi z tą samą pasją i pozwoli poznawać się nawzajem.


4. Skąd wzięła się nazwa „Lazy Run Club”?

„Lazy Running Club” nie było naszą pierwszą propozycją, ale finalnie zostało, bo najlepiej oddaje nasz klimat. Inspiracyjnie odsyłam trochę do filmu Chłód zwycięstwa. „Lazy” nie oznacza u nas lenistwa — bardziej luz, dystans i brak presji.


5. Jaka idea przyświeca waszej społeczności?

Nasza misja to pokazanie, że bieganie jest dla wszystkich. Niezależnie od tempa, dystansu czy poziomu zaawansowania — każdy może do nas dołączyć i poczuć się częścią społeczności. Nie wykluczamy, tylko włączamy.

Chcemy tworzyć miejsce, gdzie ludzie z pasją do ruchu mogą się spotkać, pobiegać razem i po prostu dobrze się czuć. Bo czasem najważniejsze nie jest tempo, tylko to, że w ogóle się ruszasz — a w grupie zawsze jest raźniej.


6. Jak wyglądały początki klubu?

Początki były bardzo spontaniczne — po prostu zaczęliśmy działać. Założyliśmy Instagrama bez większego planu i biegaliśmy w małej grupie 3–6 osób.

Z czasem, szczególnie bliżej wakacji, zaczęło dołączać coraz więcej ludzi. Pojawił się pozytywny odzew i wtedy zrozumieliśmy, że „Lazy” to coś więcej niż tylko wspólne bieganie. To był moment, w którym poczuliśmy, że chcemy dawać od siebie więcej.

Nie zawsze było łatwo, ale dziś jesteśmy w miejscu, z którego jesteśmy naprawdę dumni i wdzięczni, że ludzie chcą być częścią tej społeczności.


7. Jakie macie plany na dalszy rozwój?

Pomysłów mamy mnóstwo! Na pewno chcemy robić coraz więcej eventów i tworzyć coś dla ludzi — nie tylko klasyczne treningi, ale też bardziej nietypowe biegi i inicjatywy.

Nie chcemy budować tylko tempa — chcemy budować ludzi i relacje.


8. Czego najczęściej słuchasz podczas biegania?

Słucham wszystkiego — totalnie zależy to od humoru i rodzaju treningu. Inaczej brzmi spokojne wybieganie, inaczej tempo run. Ale jedno jest pewne — Britney Spears zawsze gdzieś pojawi się na mojej playliście. 🙂


9. Czy „Lazy” to wasze główne zajęcie?

„Lazy” to zdecydowanie dodatek do naszego życia. Każdy z nas studiuje albo pracuje — działamy w różnych branżach i mamy różne zainteresowania.

I właśnie to jest w tym najfajniejsze — każdy wnosi coś innego, inne spojrzenie i inne pomysły. Dzięki temu tworzymy team, który się uzupełnia i razem możemy robić więcej.

Aktualny obrazek nie ma ustawionego tekstu alternatywnego. Nazwa pliku brzmi: 0ac4d773-0f05-43b7-9893-7aff69531834.jpeg